Pomogło

Książkę zakupiłem ok.2,5 rok temu po wykładzie na którym byłem we Wrocławiu wtedy już miałem pana książkę po powrocie do domu z wykładu na którym pan wspomniał o wdychaniu sodki rozpuszczonej w gorącej wodzie na kaszel moja córka była w trakcie kilku dniowego leczenia sterydem lek wziewny, kaszel nie przechodził mieliśmy od lekarza awaryjnie przepisany antybiotyk który w razie braku poprawy po paru dniach mieliśmy wykupić i podać córce. Wróciłem z tego Wrocławia była już Niedziela 2.00 w nocy, rano żona kazała mi jechać wykupić antybiotyk ale prze tym spróbowałem z sodą dwa wziewy do południa dwa po południu i na wieczór brak KASZLU jak wspomniałem na początku zkupioną witaminą od 2,5 roku leczymy wszystkie przeziębienia bardzo skutecznie od tego czasu nie stosowaliśmy żadnych leków, woda utleniona do ucha  jako ciekawostkę mogę wspomnieć że córka miała bardzo duży problem z paznokciami szukałem porady wszędzie i nic nie pomagało lekarze rozkładali ręce pomógł lekarz z Częstochowy powiedział że leczenie będzie trwało ok.6 miesięcy co dzien na czczo dwie łyżeczki żelatyny spożywczej paznokcię są piękne skutek uboczny tej terapij to to że przestało jej strzelać w kolanach przy kucaniu co bylo bardzo głośne pozdrawiam Mariusz


Mialem przewlekly ból prawego barku, którego sie bardzo szybko pozbylem w wyniku picia przed sniadaniem szklanki wody ze szczypta soli himalajskiej.

Serdecznie pozdrawiam

Andrzej L.


Witam  

W kilku słowach opiszę przypadek mojej mamy. Ogromnie dokuczała jej zgaga wszelkiego rodzaju maloxy i inne, pomagały dosłownie tylko na chwilę. Pieczenie było na tyle silne, że ból w nocy budził ją. Wieczorem gdy się kładła spać przy łóżku na stołeczku stał koszyczek  z medykamentami na zgagę. W grudniu i ja zostałem zainteresowany Pana wykładami. Kiedy usłyszałem o zakwaszeniu żołądka natychmiast pomyślałem o mamie zanim dałem jej obejrzeć wykład dostała szklankę bezcennego drinka (woda ocet jabłkowy). Od tego dnia nie wzięła ANI JEDNEJ tabletki na zgagę!!!!!!!!!!! Dziś mija 8 tygodni od pierwszego łyka octu jabłkowego.  Niestety badań nie przedstawię, ale zaręczam ocet jabłkowy działa.

Pozdrawiam

Darek G.


Witam

Pragnę podzielić się informacją oraz serdecznie Panu podziękować.

Podczas gastroskopii lekarz stwierdził niedomykanie żołądka, powiedział też że to jest nieuleczalne i muszę brać leki do końca życia.

Po ok 4 latach "leczenia" zgagi specyfikami typu polprazol i bioprazol znalazłem film na youtubie.

Zakwasiłem żołądek wg Pańskich wskazań (wspomogłem się przez ok 2 tyg ziołami mieszanką kłącza tataraku, rumianku i lukrecji).

od kwietnia 2015 NIE MIAŁEM ZGAGI.

DZIĘKUJĘ i Pozdrawiam,

Marcin F.


Witam , mam na imie Joanna , mieszkamy w Anglii juz 10 lat.. Wiadomo , klimat w Anglii rozni sie od Polski , wilgoc , brak slonca , dala na w kosc, calej mojej rodzinie, czeste infekcje moje i mojej coreczki , antybiotyki 2,3 razy w roku .. Do poty nie przeczytalam Pana ksiazki , zaczelam korzystac z porad , ktore wyczytytalam , Na przeziebienie bardzo pomaga nam woda utleniona ,, pare kropel do ucha jak tylko zaczynam czuc , ze cos mnie bierze, rano jak reka odjal.. Tak samo z zatokami , zkraplanie woda utleniona i roztworem soli fizjologicznej , po paru plukaniach pomaga, na bolace , czerwone gardlo tylko woda utleniona z woda zwykla ,do plukania zawsze pomaga! Od czasu jak biore wit c z wyciagu aceroli, takze widze lepsza odpornosc u siebie, meza i coreczki zero antybiotykow , tylko domowe sposoby i pana porady wyzej wymienione wszyscy bierzemy wit D plus K2 mk7 i czujemy sie zdrowsi , Dziekujemy Panie Jerzy niech pan robi co pan robi, bedziemy pana wspierac Pozdrawiam serdecznie

Wysłane z iPhone'a


Dzień dobry,

Na początku 2014 roku zostały zdiagnozowane u mnie kamienie w woreczku. Mieszkam w USA, w Waszyngtonie, więc opieka medyczna jest tutaj trochę inna. W każdym razie, dostałam pierwszy atak i wylądowałam w szpitalu, a tam lekarz po podaniu 4 zastrzyków morfiny, nakłaniał mnie do wycięcia woreczka.

Powiedziałam, że taka opcja nie wchodzi w grę. Spytałam, czy jak go boli palec to go ucina?

Zaczęłam szukać sposobów na rozpuszczenie kamieni. Wiedziałam, że to możliwe, bo mama miała błoto w woreczku, które "magicznie" zniknęło po piciu ziół.

Natknęłam się na wykłady Pana Zięby, gdzie mówi, że kamienie można sobie łatwo rozpuścić żółciopędnymi herbatkami.

Kupiłam miksturę od ojców Bonifratrów na rozpuszczenie kamieni.

Przez rok piłam miksturę ziół i piłam po 3 łyżeczki oliwy z oliwek z cytryną przed snem.

Kamienie zniknęły. Mam dowody. Pierwszy wypis ze szpitala potwierdzający kamienie, oraz badania tomografu komputerowego z i bez kamieni. 

Prosiłam o tomograf, bo podczas jednej z kontroli, USG wykazało, że nie ma już kamieni, a po niecałym miesiącu znów byłam w szpitalu, kolejny atak i jednak potwierdzenie, że kamienie jeszcze są. 

Domagałam się czegoś dokładniejszego, bo tutaj USG robi technik, a nie doktor, więc tak naprawdę nie wie czego mas szukać. I chciałam również dowiedzieć się jak duże są kamienie i czy kuracja przynosi skutek (w opisach nie ma wyszczególnionych rozmiarów, bo, jak lekarz mówił, woreczek się wycina, więc po co mierzyć kamienie).

Poniżej link do wyników badań oraz do obrazów ISO dwóch tomografów oraz USG.

[…]

Może Pan to wykorzystać jako dowód. Proszę tylko o wykasowanie danych osobowych.

Poza tym przyjmowanie kwasu l-askorbinowego pomaga mi i mężowi w zwalczeniu przeziębienia. Ja zawsze przechodziłam przeziębienie bardzo ciężko, co najmniej tydzień ciekło mi z nosa, a po dwóch tygodniach można było mówić o zupełnym wyzdrowieniu. Odkąd zaczęłam brać kwas, tak jak P. Zięba pisze w książce, przeziębienie trwa MAKSYMALNIE 3 dni!

Mam również pytanie odnośnie chronicznego bólu głowy. Mój mąż cierpi na ból głowy, który zaczyna się od karku po jednej stronie i promieniuje aż do czoła. Ból jest na tyle silny, że wymiotuje i czasami płacze z bólu. 

Miał robione EEG, przepływ żył i tomograf głowy kilka lat temu, ale WSZYSTKO JEST OK. Neurolog przepisał mu leki na depresję, które "uśpiły" go zamiast wyleczyć. Nie mam pojęcia jak mu pomóc, czytałam dużo w internecie, ale nie znalazłam konkretnych informacji i nie wiem czy to migrena, klasterowy ból głowy, a może jeszcze coś innego. Ból powtarza się co miesiąc. Przeważnie na weekend.

Nie wykluczam, że pogoda może mieć wpływ i stres, choć mąż uważa, że nie ma się czym denerwować.

Jedzenie raczej nie ma wpływu, bo ból pojawia się bez względu na potrawy, które jemy danego dnia.

Ból mija samoistnie. Czasami pomaga Fastum, czasami nie. Czasami apap (powiedziałam mężowi, żeby świństwa nie brał). Osobiście uważam, że to przypadek, że jednego razu coś zadziała, a drugiego nie.

Nie wiem co robić... Proszę o pomoc.

Pozdrawiam serdecznie,

Anna Maria W.F.


Salve Panoe dr. Jerzy Zieba.

Panskie metody kuracji mi pomogly !!!!Jestem uzdrowiona!!!

Mialam od 30 lat ciagle chore zatoki, wyleczone!!!!!!!!!!

Ciagle sie przeziebialam, Nie biore juz lekarstw na przeziebienie!!!!!!!!!!!! Tylko Witamina C biore. Jestem bardziej energiczniejsza i zywsza.

Chwala Bogu i  chwala dla Pana Jerzego!!!!

Teraz jestem w trakcie leczenia paradontozy z wit. koenzym  Q 10. i " panska pasta do zabow".☺

Serdecznie pozdrawiam

 Regina P. Italia


Dzień dobry Panie Jerzy

Odpowiadam na maila z 18.01.2016 w sprawie skutecznośco porady dla mojej córki (poniżej), wtedy lat 34.

Tuż po otrzymaniu poniższej porady zakupiłam Vegepę w Naturopatia-Sanatum i córka zaczęła zażywać razem z Vit D3.

Po miesiącu okazało się, że jest w długo wyczekiwanej ciąży, więc odstawiła , ale kontynuowała D3 wraz z innymi witaminami przepisanymi przez ginekologa.

Przy okazji zbadano poziom D3 i wynisł 6 j OH !!!!

[…]

Tak więc gdy piękne i zdrowe bliźniaczki przyszły na świat i z czasem przeszły na pokarm z butelki, terapia przeciwreumatyczna znowu nabrała tempa.

Od grudnia 2015 córka przyjmuje 2 x 2 kaps […] - i tak będzie przez 2-3 miesiące. Równocześnie cały czas D3 2000 jedn.

Olej z konopii pozostał w teorii, słodycze ograniczone.

Efektu jeszcze nie ma. Trzeba wspomagać się […] prądami i masażem. (obsługa dwójki dzieci po 7 kilo teraz jest bardzo wymagająca.)

Poza ZZSK i RZS córka zauważyła nowe objawy bólów reumatycznych w stopach i dłoniach.

Będę wdzięczna za dalsze instrukcje.

Całaym sercem wspieramy Pana działalność oraz dzielimy się w naszym środowisku  wszelkimi informacjami i wykładami online.

Pozdrawiam

Alina B.


Witam.

Cieszę się że Pan się objawił ze swoją fantastyczną książką . Przeczytałam ją i zastosowałm witaminę C  na moim narzeczonym  (47lat), który borykał się z silnymi atakami dny moczanowej  i związanego z tym potwornego bólu w stawach kolanowych od wielu lat.

Odkąd pije kilka gram dziennie wit C   zapomniał o atakch i bólu  nie zażywa żadnych lekarstw  i je   co tylko zechce , a było to wcześnie niemożliwe. A.S.


Witam serdecznie.

Moje nazwisko Waldemar S. Moje spojrzenie na życie zmieniło się całkiem niedawno - od około siedmiu miesięcy staram się w końcu optymalnie wprowadzać część Pańskich uwag w kwestii zdrowotnych. Jednakże z uwagi na fakt, że w dalszym ciągu posiadam w tej dziedzinie mało informacji, również na oglądanie Pana wykładów na serwisie YouTube nie zawsze starcza mi czasu, tak więc racjonalnym stwierdzeniem będzie tutaj to, że "z materiałem jestem do tyłu." Poniżej postaram się opisać swoją historię zdrowotną i udział Pańskich nauk w mojej rehabilitacji.

14 września 2013 roku zdarzył się pewien dość poważny incydent w moim życiu, od którego zaczęła się moja metamorfoza. W dniu wolnym do pracy byłem u znajomych na wieczornej "posiadówce" w ramach odprężenia i relaksu, krótkiego dobicia się się od szarej codzienności. Za nic w świecie nie pamiętam jak w ogóle mogło do tego dojść, ale... spadłem z czwartego piętra w bloku. Prosto na betonowy chodnik. Ostatnią rzeczą jaką pamiętam było to, że znajoma upierała się, że mam u nich zostać na noc, ponieważ było już bardzo późno. Zakluczyła drzwi i poszła spać.

Ja jednak nienawidzę nocować i kogoś, zatem powrót do domu zawsze brałem pod uwagę. Zostałem z Jej mężem, wkrótce potem On także poszedł spać, więc chciałem już zmykać do domu. Dalej to już tylko domysły. Wtedy patrzę, drzwi zakluczone, klucze schowane, nie ma jak wyjść. Prawdopodobnie ubzdurałem sobie, że jeśli zeskoczę sobie z balkonu do sąsiadów poniżej, grzecznie zapukam w szybę i poproszę o wypuszczenie mnie drzwiami. Wyjątkowo debilny pomysł, ale po alkoholu bezpieczne myślenie nie działa tak, jak powinno. Wyszło na to, że podczas nocnych akrobacji po balkonach musiałem w niego nie trafić, w konsekwencji BUM! Prosto na chodnik.

Uderzyłem głową, w której miałem potem krwiaka wielkości sporej pięści, mój kręgosłup skrzywił się o 11 stopni na odcinku Th-L, straciłem węch, zaburzenia słuchu, nie ten smak co kiedyś itd. To, że dziś tutaj jetem i mogę do Pana o tym pisać zawdzięczam ogromnemu szczęściu: mój lot bez spadochronu podziwiało dwóch Panów, którzy natychmiast wezwali policję i pogotowie. W szpitalu mojej rodzinie powiedzieli prosto: "Wczorajszą noc przeżył, ale bardzo wątpliwe, by dożył do dzisiejszej." Miałem prawdopodobnie coś w rodzaju śmierci klinicznej, ponieważ miałem byłem chwilkę po drugiej stronie, gdzie nie było nic, ale czułem się tam niewyobrażalnie lepiej niż kiedykolwiek za życia doczesnego. Aczkolwiek w tej wiecznej ciemności zapaliła się lampka światła, która - wiadomo - podczas podróży donikąd wzbudziła moje zainteresowanie.

Owe światło było bardzo niegrzeczne - lśniąca kula zaczęła w coraz większym tempie zwiększać swój rozmiar, nagle zmieniła się w promień... i ten promień właśnie mnie musiał sobie upatrzyć, zdzielił mnie tak potężnie, że od razu otworzyłem oczy w świecie doczesnym. To było moje przebudzenie, choć przyznaję - nie miałem zamiaru w ogóle tutaj wracać. Po tym odzyskaniu życia miałem sporo myśli samobójczych, jednak za zbyt mocno bałem się braku tej pewności, czy aby na pewno znów trafię w to samo miejsce. Byłem na kuracji u wspanialej Pani psycholog, która w 99% mnie z tego wyleczyła, więc psychicznie na tą chwilę jest "jako-tako", z całą pewnością jest na świecie bardzo wiele osób, które są w znacznie gorszej kondycji psychicznej. Wychodząc ze szpitala byłem w fatalnej kondycji zdrowotnej, coś takiego jak odporność stało się dla mnie czymś zupełnie obcym mimo tego, ze dawniej nie chorowałem praktycznie nigdy.

Pewnego dnia ugryzł mnie niegrzeczny komar... i zaszczepił mi boreliozę, którą leczę po dziś dzień, ale jest ona już na wykończeniu. Oczywiście medycyna konwencjonalna mnie wyśmiała, kiedy zgłosiłem borelię. Z lekarzem mającym "dr" przed nazwiskiem się o to kłóciłem. Za nic w świecie mi nie wierzył, lecz nie zależało mi na tym. Leczę się niekonwencjonalnie metodą, która wykryła u mnie sporo koinfekcji owej borelii a także kilka starszych urazów. Na chwilę obecną nie mam już niemalże nic z tego, co było ponad pół roku temu.

Bardzo ważną rolę odegrała tutaj jedna Pani, która podczas tych zabiegów nieustannie trąbiła: "Jerzy Zięba to, Jerzy Zięba tamto..." itd. Gloryfikowała Pana aż tak, ze rodziło to więcej sceptycyzmu niż optymizmu. W ogóle nie chciało mi się słuchać o tych "dziwnych" w tamtym czasie dla mnie rzeczach. Zignorowałem wszelkie Jej zalecenia bazujące na Pańskich naukach, myślałem: "Znowu jakieś głupoty gada. Jak tak chce to nie tak robi, niech nie wymaga tego ode mnie." Była jednak jedna, "mała" różnica: Jej stan zdrowia małymi kroczkami piął się w górę, a ze mną było coraz gorzej. Pewnego dnia czułem się już tak źle, że w akcie desperacji postanowiłem przeczytać w końcu Pańską książkę i zobaczyć, czym niby ta Pani się tak zachwyca. Istotnie, rzeczy, które tam przeczytałem nieźle mną wstrząsnęły. Okazało się, że nawet "byle" witamin nie potrafiłem przyjmować w sposób optymalny, nawyki żywieniowe miałem takie same jak większość ludzi - nigdy na patrzyłem na zdrowotność pożywienia. Liczyło się tylko to, że ma być dobre w smaku i koniec.

Tak więc Pańska książka i nieustanna "paplanina" o Panu przez ową Panią z pewnością bardzo mi pomogły, cały czas jestem na drodze ku lepszemu. Diametralnie odmieniłem sposób odżywania, mniej więcej wiem, które witaminy i mikroelementy są mi potrzebne i w jakich dawkach je przyjmować, z czym trzeba uważać a z czym przedawkowanie "grozi" jedynie wizytką w ubikacji. Na zdrowotną kwestię życia patrzę teraz zupełnie inaczej, niż dawniej. Obecnie jest ona dla mnie priorytetowa.

Z natury medycyny nie lubię, jednak po przygodzie z Pana książką rzuciłem okiem na dokumentację medyczną opisując przebieg moich choróbek (w tym borelii) i sam byłem w szoku, że bardzo dużo jestem w stanie z tego zrozumieć. Chyba, że ktoś przeładował większość artykułu słownictwem profesjonalnym, z tym był raczej kłopot. W "Ukrytych terapiach" czegoś takiego nie było, Pan doskonale trafił do umysłu zwykłego człowieka. Jestem niewyobrażalnie Panu wdzięczny za to, że posiadając tak fundamentalną wiedzę o ludzkim zdrowiu postanowił Pan się nią podzielić ze zwykłymi ludźmi.

Choć muszę przyznać... gdyby nie nacisk tej "wrednej Pani" (która jest obecnie moją wspaniałą znajomą) zapewne nadal nie wiedziałbym o Pańskim istnieniu. Czasem znajdę chwilę na oglądanie Pana filmów na YouTube, zgodnie z Pana apelacją podpisałem petycje, które Pan polecał. Nawet ludziom chorym na nowotwory udaje mi się czasem pomóc, kiedy medycyna konwencjonalna słyszy "nowotwór trzustki" a mówi "śmierć." To wspaniałe uczucie móc pomóc komuś, kto rzeczywiście mógłby umrzeć. Jednakże za każdym razem, kiedy polecam ludziom Pana książkę widzę dokładnie siebie ponad pół roku temu - patrzą się jak na głupka Mimo tego, że ja korzystam jedynie z podstaw Pana nauk, to owa dobra znajoma zawsze co nieco dorzuci, uchyli rąbka ważnej informacji, której zastosowanie może ludziom pomóc, i w ten właśnie sposób - jak już wspomniałem - mogę tu teraz siedzieć i pisać do Pana. Stan mojego zdrowia od czasu wprowadzenia Pana nauk we własne życie wystrzelił w górę. Nadal jest jeszcze sporo do zrobienia, lecz dzięki Waszej dwójce wiem, że podążam właściwą drogą. Tak więc niezmiernie Panu dziękuję (tamtej Pani dziękowałem już wiele razy).

Widać, jak jedna książka potrafi wpłynąć na człowieka: ze skrajnego sceptycyzmu potrafi diametralnie odmienić jego nastawienie. Mam nadzieję, że moja historyjka Pana nie zanudziła, szczegóły i tak starałem się pomijać. Całą dokumentację mam w domu, choć i tak nic z niej nie rozumiem 

Zgodnie z Pana zaleceniami umieszczam poniżej swoje dane:

Z wyrazami szacunku,

Waldemar S.


Witam!

Po przeczytaniu książki natychmiast wyrzucilam statyny!!!

Dzisiaj odebrałam wyniki .....cholesterol 350 ! Zalecenia mojej lekarki to jedno jajko tygodniowo i margaryna Becel ,żadnego oleju kokosowego bo zawiera duże ilości cholesterolu (co za bzdura !!!!)  Co  mam o tym myśleć? Chciałabym zaznaczyć,ze mam 61 lat i czuję sie bardzo dobrze.

Pozdrawiam


Panie Jerzy

Dziękuję za pomoc, pańskie wykłady i książka przyczyniły się do zdrowotnego dobrostano mojej rodziny. Dodam, że jestem człowiekiem krytycznym wobec wielu niekonwencjonalnych metod prozdrowotnych. W wypadku pańskich wykładów nie widzę żadnego ryzyka - gruntowna wiedza jest lepsza od naukowych tytułów

Z poważaniem, Robert L.


Dzień dobry,

już od jakiegoś czasu planowałam do Pana napisać i podziękować Panu za książkę.

Jestem mamą trójki dzieci w wieku szkolnym. Od zawsze przykładam wagę do zdrowego, naturalnego żywienia. Mimo to nie omijały nas choroby, łącznie ze skłonnością do częstych infekcji dolnych dróg oddechowych u dzieci (określane przez lekarzy jako astma), na które pomagały tylko wziewy sterydowe, ewentualnie wziewy antybiotyk, jeśli rozwinęło się zapalenie płuc. Najstarsze dziecko radziło sobie o tyle, że infekcja nie schodziła nigdy na oskrzela, ale okropny suchy kaszel ciągnął się tygodniami i nic nie pomagało.

Pod wpływem Pana książki jesienią zaczęłam suplementować całej rodzinie wit. D3 (dzieciom 4 krople dziennie, sobie 10 kropli, bo badanie wykazało poziom 19). W tym sezonie są zdecydowanie silniejsi i jestem pewna, że jest to skutkiem właśnie wit. D3. 

Jeśli jednak jakaś choroba zaczyna się rozwijać, natychmiast wprowadzam wit. C lewoskrętną i po 2-3 dniach dzieci są zdrowe! Ostatnio nawet u najstarszego dziecka próbował rozwinąć się ten męczący suchy kaszel, ale po 2 dniach z wit. C nie było po nim śladu! Jest to naprawdę wspaniałe odkrycie, genialne w swej prostocie i bezpieczniejszy niż chemia z apteki.

Dziękuję i pozdrawiam serdecznie

Elżbieta K.


Witam!

 Po przeczytaniu książki, wysłuchaniu wykładów itd. od grudnia 2015r.  zaczęłam stosować kwas L-askorbinowy codziennie w dawce ok. 3-6 g/dzień. Czasami więcej, jak zmarznę.

Poza tym biorę  wit. D3 K2 Sea-Jodine […]

 Zmieniłam dietę korzystając z rad Pana oraz pani Marzeny z Akademii Witalności.

Efekt jest taki, że odkąd tak robię nie byłam ani razu chora, nie bolało mnie gardło, nie mam kataru, nie przeziębiam się.

Ropna, kilkuletnia przetoka zniknęła.Antybiotyk uratował ząb, ale tej ropie nie dał rady, / było to jeszcze przed/

Odstawiłam Allertec i nie szczypią mnie oczy, nie kicham w obecności palaczy.

 Ponieważ moja mama oraz dwaj kuzynowie mieli raka jelita grubego, więc ta profilaktyka dotyczy nie tylko przeziębień.

 Mam 67 lat, pracuję nadal intensywnie i jestem Panu szczególnie wdzięczna za propagowanie wiedzy i uświadamianie jak wiele zależy od nas samych.

Kwas askorbinowy stoi u mnie w pracy i każdy, kto czuje potrzebę dosypuje sobie do wody lub herbaty owocowej.

Jest ewidentnie mniej kichających i przeziębionych, ale mają mnie trochę za "nawiedzoną".

Widzę jak trudno jest zmienić przekonania innych.

Stosowałam kiedyś dietę optymalną d-ra Kwaśniewskiego, zniechęciły mnie bardzo ścisłe wymagania. Miałam nawet epizod wegetariański.

Teraz jem więcej żółtek oraz robię codziennie surówkę z sałat, papryki, pomidora, kawałka awokado, łyżki twarogu, orzecha, migdała, łyżeczki siemienia i słonecznika kurkuma, pieprz, 2 łyżeczki mieszaniny olejów wg Pana książki sól kam. lub himalajska.

Używam olej kokosowy do smażenia /rzadko/, masło, śmietanę i oliwę do zup. Unikam słodyczy,

itd. itp.

Pozdrawiam serdecznie! 

Zofia S.


Szanowny Panie Jerzy,

Po przeczytaniu książki zaczęłam stosować wiele polecanych witamin, obejrzałam też wszystkie wykłady ale największym skarbem dla mnie był wykład w Warszawie na którym byłam osobiście. Dzięki całej wiedzy jaką od Pana uzyskałam mój stan zdrowia poprawił się niesamowicie. To znaczy osteoporoza przesunęła się w kierunku osteopenii (dowód badanie densytometria) parametry krwi w normie (fibrynogen, de dimery), miażdżyca miałam potworną tętnica szyjna zablokowana w 70%  i biodrowa kompletnie przez przepływu – krążenie oboczne. Na razie dzięki Panu operacje odroczone. Homocysteina też w normie. Od marca suplementuję się witaminami D3, A, B-50, C, E, K2MK7, nattokinaza, lumbrokinaza, L acetyl karnityna, magnez, niacyna, lizyna, kelp, kolagen, stront, bor, selen. Wszystko kupuję w […] z wyjątkiem lumbrokinazy. Czekam na klinikę w Rzeszowie. Dziękuję Bogu, że Pan istnieje ale naprawdę trudno się leczyć bez kontaktu z naturoterapeutą, który powie ile czego brać jak długo i skieruje na badania.


Drogi Panie Jerzy,

Niestety obawiam się, że niedługo już potrwa branie u mnie tych suplementów. Od 3 lat dochodziłam przyczyn mojego nawracającego krwiomoczu, który pojawiał się  po akardzie, plavixie itd. Jak zaczęłam brać lumbrokinazę krwiomocz się nie pojawiał. Ale uparcie chciałam dojść przyczyny. Byłam u 5 urologów w tym 1 profesor i każdy stwierdzał na podstawie USG nerek i pęcherza, że wszystko jest w porządku. Trafiłam wreszcie do prawdziwego lekarza, który zlecił TK jamy brzusznej i po 3 latach walki z lekarzami i dzięki mojej upartości w dochodzeniu przyczyny okazało się, że mam guz w nerce obecnie jestem przygotowywana do biopsji a po wyniku histopatologii do usunięcia nerki i moczowodu. Bardzo proszę się do mnie odezwać i może coś poradzić.

Pozdrawiam serdecznie

Z poważaniem

Prof. dr hab. T. O.


Szanowny Panie,

w odpowiedzi na Pana apel przedstawiam mój przypadek.

Sugerując się Pana książką i wypowiedziami w Internecie zbadałam 14.05.2015 r. poziom homocysteiny. Wynosił 17,7µmol/l. Natychmiast zaczęłam zażywać wit. K2-MK7 i wit. B12, B6 i kwas foliowy. Po pół roku ponownie zbadałam poziom homocysteiny. 19.11.2015 otrzymałam wynik o połowę niższy, czyli 8,78 µmol/l. Nadmienię, że nie leczę się na żadne choroby i nie zażywam leków (poza w/w).

Z poważaniem

Maria P.

ps. Przy cytowaniu gdziekolwiek mojego przypadku, proszę o zamieszczenie jedynie inicjałów, bez nazwiska.


jestem bardzo wdzieczna za takich odwaznych

ludzi bo dzieki informacji w ksiazce jak rowniez

You Tube wyleczylam sobie jelito grube

bardzo serdecznie dziekuje

Sylvia K.


Witam Pana serdecznie,

Często myślałam o tym, żeby się z Panem w jakiś sposób skontaktować i przesłać informację odnośnie mojego przypadku chorobowego.

Wstrzymywałam się, bo wiedziałam, że na pewno tysiące takich jak ja piszą do Pana i nie jest Pan w stanie nawet tego wszystkiego przeczytać...

Ponieważ sam Pan teraz prosi takie osoby o kontakt więc pozwalam sobie przesłać opis tego, czego doświadczyłam po przeczytaniu Pana książki, jak również wysłuchaniu chyba wszystkich Pana wykładów na YouTube, a potem samodzielnym zastosowaniu indywidualnej terapii...

Samodzielnym, ponieważ żaden lekarz przez wiele lat nie był w stanie mi pomóc i wykryć źródła mojej dolegliwości, a muszę zaznaczyć, że byłam leczona przez niejednego lekarza, począwszy od lekarzy pierwszego kontaktu, na różnych specjalistach skończywszy. Wykonano mi szereg badań specjalistycznych i diagnostyki i jedno co od lekarzy słyszałam to to, że jestem ciekawym, szczególnym przypadkiem...i z tą wiedzą pozostawałam dalej sama...

Przez wiele lat cierpiałam na migrenowe bóle głowy. Leczono mnie więc "na głowę" - różne badania głowy i leki przeciwbólowe, choć przyczyny nie znaleziono.

Z czasem bóle głowy przekształciły się w trochę inny rodzaj typu "napięciowego" i na tyle się nasiliły, że po prostu uniemożliwiły mi normalne funkcjonowanie. Nic nie mogłam dosłownie zaplanować, bo nie wiedziałam w jakim stanie obudzę się następnego dnia... Dosłownie co kilka dni głowa pękała z bólu, a ja leżałam z okładem na głowie. Same bóle głowy to mało powiedziane, bo do tego doszło szereg innych dolegliwości: niespodziewane skoki ciśnienia (np. 180/100) - trudne do opanowania jakimikolwiek lekami przez 2-3 dni, podwyższony potas w organizmie, zaburzenia jelitowe, mocno zakłócony sen, puchnięcie powieki oka i nogi w kostce, ból stawu biodrowego, chudnięcie...

Lekarze przepisywali mi tylko środki przeciwbólowe i zwiększali leki na nadciśnienie, które przecież w żaden sposób nie leczyły przyczyny choroby! Mówili tylko, że jestem szczególnym przypadkiem, bo wszyscy mają potasu za mało a ja mam akurat za dużo...i ciągle zmieniali mi rodzaje i dawki leków na ciśnienie, tak aby ten potas wypłukać. Diurektyki odwadniały mnie niemiłosiernie i wypłukiwały przy okazji również wiele innych minerałów poza potasem. Mówili, że potas - to nerki, ale z najróżniejszych badań nic groźnego ani w nerkach, ani w nadnerczach nie wykryto...

Z czasem ja sama odkryłam, że cierpię na jaką nietolerancję pokarmową i te wszystkie moje symptomy chorobowe mają właśnie związek z jedzeniem określonych pokarmów! Moje dolegliwości objawiają się dopiero po ok. 10-12 godzinach od zjedzenia pokarmu zawierającego sporo potasu. Szczególnie ma to związek z jedzeniem wszelkich warzyw i owoców, także musiałam wyeliminować z diety praktycznie 99% z tej grupy pokarmów! A że potas jest praktycznie we wszystkim, więc, w ogóle skomponowanie posiłku nastręczało wiele trudności, bo nawet jak jadłam produkty zawierające niedużo potasu, to w ciągu dnia i tak potrafił się nagromadzić w organizmie i dać silną reakcję (raz wołane było nawet pogotowie). Co więc jeść? Chyba suchy chleb i woda...

Nie mając znikąd pomocy, sama zaczęłam drążyć temat, czytać różne publikacje i szukać przyczyny mojej dolegliwości. I tak natrafiłam na Pana książkę, a później wykłady na YouTube. Zainteresował mnie temat zakwaszania żołądka w kontekście w jakim Pan go przedstawiał i zaświtała nadzieja, że może u mnie to jest właśnie to, bo nikt mi jeszcze żołądka pod tym kontem nie sprawdzał i postanowiłam spróbować...

Najpierw wykonałam test z sody, po którym stwierdziłam, że chyba tego kwasu solnego w ogóle nie mam. Zaczęłam więc pić wodę z solą i zakwaszać się octem jabłkowym. Przez jakiś czas obserwowałam poprawę, ale w którymś momencie jakby przestało to pomagać. Wtedy zdecydowałam się, że zacznę łykać tabletki z kwasem solnym i albo mi pomoże albo zaszkodzi...bo dłużej nie dawałam rady...

Pan mówi, żeby wszystko robić w kontakcie z lekarzem więc spytałam się i ja swojego lekarza czy mogę łykać te tabletki. Kupiłam właśnie wtedy w Internecie Betainę HCL wraz z pepsyną i pokazałam je lekarzowi. Lekarz się spytał tylko, czy mam refluks, a ja, że bardzo rzadko, więc kazał się wstrzymać...

A przecież ja mogę mieć tak mało tego kwasu, że nie będę tego czuła, bo PH w żołądku może być u mnie bardzo wysokie i tak jak Pan to określa "chlapie wodą" ...

Tak samo było z witaminą K2MK7, o którą się spytałam gdy lekarz przepisał mi witaminę D3. Pani doktor powiedziała, że czytała kiedyś jakiś artykuł na ten temat ale nie potwierdzono tam skuteczności tej witaminy, więc nie brać...ale ja i tak ją biorę (100 mg):).

Betainę HCL biorę od ok. 2 miesięcy. Nie mogę jeszcze powiedzieć, że jestem całkowicie uzdrowiona ale obserwuję kolosalną poprawę! Ciśnienie się unormowało, a inne symptomy pojawiają się bardzo rzadko...Nie reaguję już tak gwałtownie na różne pokarmy, choć nadal muszę kontrolować co jem. Życie stało się zdecydowanie mniej skomplikowane, głowa prawie w ogóle nie boli i znów każdy dzień mogę w jakiś sposób planować:).

Nadal brakuje mi fachowej pomocy i porady, bo np. nie wiem jak długo i w jakich dawkach trzeba brać tę betainę, czytałam, że nawet ok. 1/2 roku a nawet przez całe życie...?

Robiłam również badanie poziomu homocysteiny i wynik wyszedł wysoki, bo 18. Ale wyczytałam, że po tej betainie poprawia się wchłaniane i poziom homocysteiny spada. Czy tak będzie w moim przypadku, to okaże się za ok. 2 m-ce jak ponownie zbadam jej poziom. Biorę witaminę B complex ale nie w tak dużej dawce jak jest zalecane, bo źle to tolerował mój pęcherz moczowy.

Reasumując, prawda jest taka, że na lekarzy nie ma co liczyć, człowiek jest zdany tylko na siebie - i jak to się mówi "nasze zdrowie w naszych rękach"...

Ja, jakiś czas temu, zanim usłyszałam o Panu, zaczęłam sama pisać książkę właśnie na temat mojego przypadku i sposobu w jaki lekarze bezskutecznie leczyli mnie przez wiele lat i jak sama w końcu odkryłam przyczynę mojej dolegliwości...

Mam wyniki wszystkich moich badań na przestrzeni lat i własną kartotekę w zakresie przepisywanych mi najróżniejszych leków ciśnieniowych (a jest tego ze 4 strony A4!). Przerwałam jednak pisanie, ponieważ w pewnym momencie zabrakło mi jakby dalszego ciągu...

Całe szczęście, że są tacy ludzie jak Pan, bo teraz znów mam nadzieję, że za jakiś czas będę mogła dopisać szczęśliwe zakończenie!

Muszę dodać, że nawet do tytułu mojej książki zainspirował mnie jeden z Pana wykładów i postanowiłam nadać mojej książce taki tytuł: "2 2 =? niekoniecznie jest 4! W poszukiwaniu źródła migreny - myślenie poza schematami".

Chodzi o to, że jak boli głowa, to niekoniecznie głowa jest chora, jak jest zawyżony potas, to niekoniecznie chore są nerki...

Na koniec przepraszam, że ośmielam się coś takiego proponować, ale mam wielką nadzieję, że o ile uda mi się tę książkę w ogóle dokończyć, to może zechciałby Pan napisać w niej jakieś słowo wstępne lub końcowe od siebie:)? Nie będę ukrywać, że Pana przychylność byłaby dla mnie wielką inspiracją!

Mam nadzieję, że mój obszerny list zdołał Pan doczytać do końca:), bo zdaje sobie sprawę jak dużo osób do Pana napisze...

Pozostaję z wielkim poważaniem i służę w razie czego dodatkowymi informacjami w zakresie mojego przypadku chorobowego,

Regina G.


Witam,

Mam na imię Bożena, jestem z Krakowa i mam 52 lata.

W 2014 roku udałam się do kardiologa z powodu dziwnych bóli w okolicy klatki piersiowej. Oczywiście lekarz zlecił mi różne badania, które nie wykazały żadnych nieprawidłowości. Ostatnim badaniem było EKG wysiłkowe. I niestety w trakcie badania pojawił się problem..

Oto opis: "Próba wysiłkowa na bieżni ruchomej wykonana wg protokołu Bruce'a przerwana po osiągnięciu tętna submaksymalnego przy obciążeniu 7,9METs. W trakcie badania bez dolegliwości bólowych w klatce piersiowej. W zapisie ekg obniżenie odcinka ST w II, III aVF, V3-V6. Prawidłowa reakcja chronotropowa i presyjna".

Z tym wynikiem udałam się do lekarza kardiologa, który polecił mi jak najszybciej udać się do szpitala na SOR, ponieważ uważał, iż należy możliwie szybko wykonać koronarografię. W przeciwnym wypadku grozi mi zawał. Ziemia mi się osunęła spod nóg, ale ostatnią rzeczą jaką chciałam zrobić to jazda do szpitala.

Wtedy to usłyszałam od kolegi o Panu Ziębie. Zaczęłam słuchać, wywiad po wywiadzie i w jednym z nich (bodajże wykład w Katowicach) dowiedziałam się, że proces miażdżycowy w tętnicach można odwrócić, biorąc witaminę K2 MK-7 z witaminą D3. Oprócz tego dowiedziałam się, że muszę sprawdzić poziom homocysteiny, bo to on właśnie może być przyczyną miażdżycy. Udałam się do kolejnego lekarza, poprosiłam o skierowanie na badanie poziomu homocysteiny.  Dostałam, zrobiłam i wynik był 16,99. W tym samym dniu zamówiłam zestaw witamin B6, B12, Biotyna i Kwas Foliowy. Po zażyciu 120 tabletek zrobiłam ponowne badanie poziomu homocysteiny - wyszło 13 oraz poziom witaminy D3 (25 OH) - 56. Ponownie zamówiłam kolejną dawkę witamin B6,B12....

Jednocześnie cały czas brałam witaminę K2 z D3.

Po pół roku, udałam się do innego kardiologa i po umówieniu na 40 minutową wizytę zrobiłam kolejną próbę wysiłkową. Strasznie się bałam wyniku i szalone było moje szczęście kiedy się dowiedziałam, że wynik jest prawidłowy.

Oto wynik testu:

Maksymalne obciążenie - 5,4km/h, 14,0% 910,1 METS) (06:00x)

Najwyższe ST - 07:00x w V5 (-1,53mm)

Czas trwania wysiłku - 07,32

Czas trwania ostatniego etapu w wysiłku - 01:32

Liczba etapów w wysiłku - 3

Docelowa czynność serca - 143 bpm

Interpretacja: Badanie ukończono po uzyskaniu 93% tętna maksymalnego przy obciążeniu 10 MET w 3-cim etapie Klinicznie oraz elektrokardiograficznie próba ujemna reakcja presyjna oraz chronotropowa prawidłowa.

Panie Jerzy! Bardzo dziękuję za to, że Pan jest, dziękuję za pomoc, bo jeśli nie od Pana to od żadnego lekarza bym się nie dowiedziała o naturalnych metodach leczenia i pewnie dziś byłabym już po inwazyjnym zabiegu na sercu. I dzięki Panu wzięłam sprawy w swoje ręce i dobrze się czuję, bóle w klatce piersiowej zniknęły, (tylko nie wiem jak długo mam brać wit. K2 i zestaw witamin B) :)

Teraz regularnie słucham Pana wywiadów. Oczekuję na Pana przyjazd do Krakowa. Mam nadzieję, że jacyś mądrzy ludzie zaproszą Pana do naszego miasta.

Aha, petycję o zmianie leczenia oczywiście podpisałam (moja rodzina też) :)

Serdecznie Pana pozdrawiam i życzę duuuuużo zdrowia. :)

Bożena J.


Witam Panie Jerzy,

Oczywiście pomogło moja całą rodzina leczy się z Pana książki i wykładów. 

Mam w rodzinie oraz znajomych sporo lekarzy, którzy choć na początku niechętnie to obecnie z dużym efektem klinicznym w różnych schorzeniach mogą potwierdzić swoją pracę, choć oficjalnie jednak odczuwam boją się o tym publicznie mówić. .Niestety.. mam nadzieje, ze to się zmieni niebawem. .

Sam u siebie dzięki Pana wiedzy naprawilem nadkwasote i poprawiłem obraz krwi, a gdybym Panu opowiedział, co znajomi robią to by Pan nie uwierzył ;-)

Pozdrowienia z Wrocławia również od ekipy NTV bo przecież to za ich otwartością na czlowieka i roznych poruszanych tematow bez tabu tak wiele spraw ujrzało światlo dzienne ;-)

Zawsze będę stał w obronie dobra, zdrowia i godnosci człowieka do życia,  w obronie praw czlowieka i prawdziwego źródła dostępu do prawdy, bo przecież dróg jest wiele...

Najważniejszy jest efekt końcowy i uśmiech osoby, której się pomogło ;-)

Wspolnie z przyjaciolmi w tym roku planujemy rozpocząć działalność nowej Fundacji, o której chciałbym Panu opowiedzieć,  jeśli wyrazi Pan zainteresowanie mógłbym przesłać więcej szczegółów, mogę tylko zapewnić,  że Projekt jest bardzo bardzo obszerny i będzie pomagał ludziom na w różnym obszarze społecznym również bezpieczeństwa, medycyny, prawie..

Serdecznie zapraszam do Szerokiej Współpracy i współtworzenia struktur Fundacji - MY ;-)

Do zobaczenia 

Pozdrawiam

Dariusz M.     


Diagnoza

zakwaszona krew, posklejane zniekształcone krwinki

Opis choroby

osłabienie, bóle mięśni, głowy, depresyjne zmęczenie przy minimum wysiłku

Uzyskany skutek terapeutyczny

wprawdzie nie znalazłam w książce lub wykładzie opisu konkretnie mojego przypadku to jednak wiedza, że należy unikać statyn, że cholesterol to ściema, a zalecane margaryny to trucizna oraz świadomość, jak przebiegają procesy przyswajania poszczególnych witamin, na co mają wpływ, pomogły mi w zmianie sposobu odżywiania i doborze naturalnych produktów bogatych w potrzebne mi witaminy i minerały. Ponadto dowiedziałam się, że lekarz zalecał mi na refluksa takie preparaty, które mi wręcz szkodziły. Dziś refluks i zgaga już mi nie dokuczają i unikam jak ognia wszelkich farmaceutyków. Dzielę się tą wiedzą z najbliższymi i każdy z nich mógłby tu przytoczyć swoją własną historię powrotu do dobrej formy bez względu na wiek. W swoim i ich imieniu serdecznie dziękuję i czekam na kolejne wykłady, książki, artykuły...... Jeśli to możliwe chciałabym otrzymywać informacje jeśli planuje Pan jakieś spotkania w Warszawie i okolicach

Pozdrawiam

Anna S.


 

1. Witamina C pomogła mi oraz mojej rodzinie w przeziębieniu,dawka to 1 łyżeczka kwasu askorbinowego lewoskrętnego w pół szklanki wody przez co najmniej trzy dni, naprawdę pomaga.

2. Na zgagę pomogło mi zakwaszenie żołądka kwasem askorbinowym.

Pozdrawiam Iwona B.


Z wykladow i z ksiazki dowiedzialam sie o "slabych" kwasach zoladkowych i jak je twoche "wzmocnic". Zaczelismy pic ocet jablkowy przed posilkami i zgaga u mojego meza przeszla. Teraz codziennie do pracy zabiera butelke z woda i octem i "popija" przed kazdym posilkiem. Czuje sie znakomicie i ja rowniez przed zjedzeniem produktow bialkowych wypijam "miksture" i nie mam "zalegania" w zoladku.

Przy okazji mam pytanie. Co z mlekiem, czy powinnismy je pic czy nie. Tak duzo sprzecznych opini slyszalam na ten temat, ze jestem totalnie zagubiona.

Serdeczne podziekowania za dotychczasowa prace -Tak trzymac!

Uklony Teresa S.


Dzień dobry,

przesyłam wyniki badań mojego męża ,który za radą Pana Zięby zbadał sobie poziom homocysteiny.Na początku sierpnia 2015 wynosił aż 69 a p 4 miesiącach przyjmowania wit b12 w zastrzykach( 10 zastrzyków) a później doustnie, kwasu foliowego oraz wit b 6 i b complex spadł do poziomu 18,52.

Lekarz z przychodni ,który podchodził sceptycznie do takiego leczenia ( kazał przyjmować większe dawki eutyroxsu) powiedział ,że to jakiś cud.

Leczenie trwa nadal.Lekarz zapisał następne 5 zastrzyków wit b12.

Mąż choruje na haschimoto , ma dnę moczanową.

Jesteśmy zainteresowani leczeniem haschimoto jodem, prosimy o namiar na lekarza.

Mąż ma skierowanie na inne badania ich wynikami też się podzielimy.

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję.

Mariola J.


Dbam o swoje zdrowie, natomiast bezwzględnie pomogło w momencie gdy zaniechałem popijania po jedzeniu. Spożycie śniadanie w “tradycyjny” sposób powodowało około godzinne uczucie senności. Zmiana, to nawet uczycie przyrostu energii.

Kilkanaście lat wstecz podczas wizyty u dentysty, lekarka zauważyła krwawienie dziąseł i chwianie się zębów. Zaleciła reklamowane pasty do zębów. Niestety bez efektów. Dotarłem do informacji o roli wit C w budowie tkanki łącznej,  kolagenu. Zdecydowałem się na suplementację witaminy C w ilościach ok 1-3 gram przy każdym posiłku. Po kilkunastu dniach zanikło krwawienie dziąseł a zęby są stabilne. Nadmieniam, że jestem z roczników wojennych i lata młodzieńcze nie sprzyjały rozumieniu uwarunkowań zdrowia, stąd ubytki w dziąsłach były już spore, ale mądry biolog opisujący rolę witamin był na tyle sugestywny, że dał mi asumpt do zrozumienia mechanizmów organizmu. Pan Jerzy swoimi książkami i wystąpieniami pogłębił rozumienie tych mechanizmów, pozdrawiam Janusz B.


Witam serdecznie,

od kilku tygodni słucham Pańskich wykładów i polecam je wszystkim znajomym. 

Przeczytałem również ksiązkę Ukryte terapie i sam zacząłem stosować opisywane przez Pana metody terapii.

Najpierw testy robiłem na sobie, później na żonie a następnie rozpocząłem terapię moich dwóch córek.

Chciałbym w tym miejscu najpierw gorąco podziękowac za propagowane przez Pana metody leczenia i dzielenie sie swoja wiedzą i doświadczeniem.

Zgadzam się z Panem w 100%, że większośc lek.med. koncentruje się na usuwaniu symptomów chorob a nie usuwaniu ich przyczyn.

W przypadku żony i jej przewlekłych stanów alergicznych, stosowalismy doustnie lewoskrętną wit.C w dawkach od 3-5 g na dobę oraz płukanie nosa sola fizjoilogicza i inhalacje mgiełką solankowa dr. Zabłockiej.

Podobnie w przypadku córki, która miała objawy typowo astmatyczne.

Kaszel pojawiał sie regularnie w środku nocy i po każdym wysiłku.

Po tygodniu podawania doustnie wit.C duszący kaszel oraz duszności ustąpiły całkowicie.

Odmówiłem podania córce wziewów sterydowych przepisanych przez pediatre i pulmonologa.

Żona miała obawy co do leczenia dużymi dawkami wit.C 6 letniej córki ale efekty zaskoczyły ja tak bardzo, że teraz juz nie wątpi w skuteczność witamin :)

Tak samo zakończyło się leczenie identycznych objawów u 6 letniego syna mojego brata.

Od 3 m-cy podawał mu 2x dziennie Ventolin a pani doktor zaleciła wykupienie środka na kolejne pół roku.

Wziew był skuteczny tylko po podaniu, po odstawieniu kaszel nawracał.

Podawanie doustnie lewoskrętnej wit.C w postaci proszku rozpuszczonego w wodzie usunał duszności i kaszel w ciagu ok 10 dni.

Do dzisiaj kaszel nie wrócił, dziecko wyleczylismy witaminą C !!! Bartosz znowu może grać w piłkę bez obaw, że po wysiłku zwymiotuje od ataku kaszlu ! 

Cieszę się, że trafiłem na Pana wykłady w Internecie a później na książkę.

Od tego czasu śledzę na bieżąco Pańskie akcje i popieram każdą inicjatywę.

Niewielu jest Lekarzy, którzy potrafią wyleczyć swoich pacjentów - Pan potrafi dawać skuteczne wskazówki, które są bardziej efektywne niż leczenie w polskich "przychodniach zdrowia".

UWAŻAM, ŻE POWINIEN ZOSTAC PAN MINISTREM ZDROWIA !!!

Tylko ludzie z Pańskim podejściem do pacjenta i niespotykaną wiedzą, doświadczeniem i przede wszystkim odwagą potrafią roznieść polski "system zdrowotny" i sprowadzić go na odpowiednie tory !

Pozdrawiam serdecznie i życzę Panu dużo determinacji w rozpoczętej rewolucji.

Ja, moja rodzina i znajomi stoimy za Panem murem !

Waldemar K.


Witam,

Jestem mamą 8,5-letniego Pawełka, który od urodzenia ma szereg zaburzeń neurologicznych, a w wieku 3-lat otrzymał diagnozę autyzmu głębokiego. Obecnie pod wpływem 4-letniego leczenia […] we Wrocławiu diagnoza ta zmieniła się na autyzm umiarkowany. Jednocześnie Pawełek od samego początku poddawany jest szerokiemu oddziaływaniu terapeutycznemu. Cały czas robi postępy. Nie są spektakularne, ale jednak zauważalne. Tutaj zarysowałam tło naszej sytuacji.

Teraz konkrety. Jak każde dziecko autystyczne, Pawełek ma ogromne problemy z odpornością. Zatem cały sezon jesienno-zimowy był jednym ogromnym koszmarem ze względu na.... Całkowity brak kompetencji, umiejętności, wiedzy i chęci leczenia schorzeń układu oddechowego przez pediatrów wrocławskich u dzieci. Skutkowało to tym, że po wielomiesięcznych nakładach pracy terapeutycznych (tygodniowo nawet 25h) i wielu tysięcznych kosztach na suplementy pod wpływem ich błędnych decyzji moje dziecko otrzymywało antybiotyk. Dla dziecka z autyzmem to jest od razu morderstwo. Pawełek zatrzymywał się w rozwoju, przestał się uczyć i nabywać nowe umiejętności, a nawet je tracił. Na odbudowę jego flory bakteryjnej w jelitach wydawaliśmy znowu ogromne pieniądze, a on dochodził do siebie mniej więcej po roku. Aż do następnego sezonu jesienno-zimowego. I tak w kółko.

Przykładowe błędy lekarskie odnośnie mojego dziecka:

- za każdym razem propozycja podania "profilaktycznie" lub "na wszelki wypadek" antybiotyku,

- nie ma w ogóle żadnej profilaktyki zachorowania, tylko czekamy aż stan bakteryjny będzie tak zaawansowany, że trzeba będzie podać antybiotyk,

- brak wspomagania się jakimikolwiek badaniami, przepisywanie lekarstw wg własnego widzimisię.

W listopadzie 2014 kupiłam i przeczytałam książkę pt. "Ukryte terapie" i stała się dla mnie objawieniem.

Zastosowałam:

- leczenie profilaktyczne, tj. kontrolowanie całorocznie poziomu witaminy D3 w organizmie (>50, zwłaszcze w sezonie jesienno-zimowym), oczywiście podaję razem z witaminą K2 MK7,

- w razie jakiegokolwiek podejrzenia infekcji od razu podaję duże dawki witaminy C […] oczywiście zgodnie z zaleceniami z książki.

Bezpośredni skutek leczenia:

- w sezonie jesienno-zimowym 2014-2015 Pawełek po raz pierwszy w swoim życiu nie dostał antybiotyku, co umożliwiło mu duży skok rozwojowy i zauważalnie wpłynęło na jego kondycję fizyczną,

- w sezonie jesienno-zimowym 2015-2016 do tej pory Pawełek miał tylko raz katar, a więc nadal może się rozwijać.

Opowiedziałam o efektach leczenia wśród mojej rodziny i moich koleżanek. Wiele z tych osób kupiło Pana książkę i ściśle stosuje się do zaleceń. M. in. moi rodzice leczący się na osteoporozę, czy inne osoby za wszelką cenę pragnące uniknąć antybiotyków.

Jestem Panu bardzo wdzięczna.

Dlatego od tej pory niestety mówię: "Nie znam w Polsce lekarzy. To osoby, które leczą, a nie przepisują lekarstwa".

A na mnie już żadna firma farmaceutyczna w Polsce nie zarobi, bo nic nie kupuję w polskich aptekach.

Unikam facebook'a i innych portali społecznościowych.

Jeśli będzie Pan potrzebował, oczywiście udzielę dalszych informacji oraz danych personalnych, ponieważ dużo Panu zawdzięczamy.

Pozdrawiam serdecznie

Agnieszka P.


Witam !

Na wstępie chciałbym bardzo serdecznie podziękować za zdrowie, które odzyskałam dzięki Panu.

Otóż: w kwietniu usłyszałam diagnozę RZS . Słuchałam Pana wykładów z Chicago i tam otrzymałam  "receptę" :)

Oczywiście lekarze zapisywali mi specyfiki typu zastrzyki, tabletki, których nazw nie pamiętam. Nic z nich nie wykupiłam. Twardo trzymałam się Pańskich wskazówek i tak:

1. żelatynę do picia ( ekologiczna ) kupiona przez internet, pita na czczo

2. kropelki homeopatyczne Albicansan ( na candidę)

3. prebiotyki [….]

4. […],przez pierwsze trzy miesiące 3x dziennie po 3 kapsułki

5. prolysin C [….] 3x dziennie po 1 tab.

6. msm […] 1 x dziennie

7. vit. D3 1x dziennie

8. vit.K2 1x dziennie

Stosowałam też ok. trzy miesiące okłady z kapusty i piłam octy z orzecha włoskiego i babki lancetowatej […]

Minęło mniej więcej pół roku i nadgarstki przestały mnie boleć . Pragnę dodać, że staram się wypijać przynajmniej 1,5 litra wody z solą himalajską, cytryną, imbirem tak jak Pan polecił.

Dziękuję serdecznie Panie Jerzy za Pana mądrość, z którą Pan się dzieli.

Zapomniałam dodać, że od roku myję ząbki sodą i wodą utlenioną i takiego też używam dezodorantu .

Pozdrawiam cały Zespół pracowników, który Pana wspierają w Pańskiej pracy.

Mariola M.


Witam, na książkę "Ukryte terapie" trafiłam po trzech latach zmagania sie z depresja i stanami lękowymi oraz spadkiem progesteronu i niedoczynnością tarczycy z całym bagażem objawów. Lekarze przepisali mi antydepresanty, progesteron w tabletkach i euthyrox na tarczyce. Tak miałam funkcjonować juz zawsze mimo ze efekty nie były nawet zadowalające. W wieku 40 lat czułam sie jak starsza pani i marzyłam o emeryturze bo nie miałam siły pracować. W książce znalazłam informacje o tym ze trzeba zbadać poziom d3 , o potrzebie suplementowania , o jodzie i naturalnym leczeniu tarczycy. Oczywiście nie znalazłam lekarza który by sie tego podjął wiec zaczęłam sama. Po 4 miesiącach czuje sie bardzo dobrze, jestem pełna sił, radości życia i witalności. Nie biorę żadnych leków poza dobrej jakości naturalnymi suplementami. Wyniki mam w normie. Bardzo dziekuje Panie Jerzy i czekam na kolejna kasiażkę.

Ewa M.


Witam.

Po wysłuchaniu wykładów na you tube i po przeczytaniu książki zaczęłam stosować Witaminę K2MK7 i HOMOCYSTEINA spadła od maja do grudnia z 15 na 8,6 stosuje wraz z Wit. B6 iB12 oraz kwas foliowy.Dziękuję Panu Panie Jerzy Zięba ze mogłam skorzystać z dobrych rad. Stosuje również płyn lugola z dobrym efektem. Pozdrawiam z poważaniem Grazyna J.


Witam

Mam skierowanie na artroskopie barku w 2017 roku .

Miałem objawy w postaci bólu prawego barku, szczególnie po pracy fizycznej.

Był moment kiedy nie mogłem podnieść ręki.

Po zastosowaniu rad zawartych w książce "Ukryte terapie " i w filmach Pana Jerzego Zięby ,problem zniknął całkowicie.

Radykalnie ograniczyłem spożycie cukru. (wcześniej byłem miłośnikiem czekolad itp.)

Gdy nie stosuję się do tego punktu i zaczynam jeść słodycze problem delikatnie daje o sobie znać.

Każdego dnia zażywam profilaktycznie kilka gram witaminy C.

Jem więcej wyrobów z zawartością kolagenu.

Obecnie nie widzę potrzeby , aby poddać się artroskopii .

-Kiedyś zachorowałem na grypę i miałem bardzo wysoką gorączkę.

W ciągu 24 godzin zażyłem kilkadziesiąt gram wit. C .

Czasami miałem 3 godziny przerwy miedzy poszczególnymi dawkami .

Po około półtora dnia byłem zdrowy , choć jeszcze słaby.

Bardzo dziękuję Panu Jerzemu Ziębie za skuteczne porady.

Serdecznie pozdrawiam

Paweł E.

Ps.

Jeśli to możliwe proszę o informację na temat lekarzy naturoterapeutów w okolicach Krakowa.